Czy
optymizm jest tym prawdziwym lekarstwem?
Badania wskazują, że optymiści cieszą się
błogosławieństwem lepszego zdrowia
The Seattle Times
Czy jesteś jednym z tym, którzy dostrzegają jasne strony życia, a
Twoja szklanka jest do połowy pełna? A może należysz do tych, którzy
zmagają się z życiem, dookoła nich roztacza się mgła, a ich szklanka
jest do połowy pusta?
To do którego obozu należysz może mieć poważne konsekwencji dla twojego
zdrowia. Setki badań sugeruje, że pesymistyczne spojrzenie na świat
jakoś produkuje kiepskie wyniki, czasami tak poważne, jak słaby system
immunologiczny, choroby serca, a nawet wcześniejsza śmierć. Nowe odkrycia
pogorszyły sprawę przez dodanie kilku śmiertelnych chorób neurologicznych
do listy rzeczy o które pesymiści muszą się martwić.
Książki self-help oraz ludzie, którzy nie wiedza co można więcej
powiedzieć kiedy stykają się z cudzym nieszczęściem naciskają na tzw.
siłę pozytywnego myślenia od dekad. Jest to jednak jedynie spopularyzowana
wersja psychologii dostępnej szerokiemu ogółowi.
Rosnące grono badaczy sugeruje, że na związek między nastawieniem
i zdrowiem ma większy wpływ stres, niż pozytywne myślenie. Oznacza
to, że umiejętność radzenia sobie niepokojem może być bardziej ważna,
niż usiłowanie dostrzeżenia pozytywnych aspektów danej sytuacji.
Najnowsze naukowe badania na temat podejścia typu dlaczego właśnie
mi to się przydarza odkryły, że pesymiści mają większe prawdopodobieństwo
rozwinięcia demencji starczej niż ich beztroskie odpowiedniki. Równoległe
prowadzone badania stwierdziły, że również występuje u nich wyższe
ryzyko zapadnięcia na chorobę Parkinsona.
Badania zostały zaprezentowane na corocznym zjeździe American Academy
of Neurology. Podkreślano, że nie wskazują one na przyczyny chorób,
ale jedynie na związek z nimi. Samo bycie pesymistą nie oznacza jeszcze
końca świata.
Podobne rezultaty przyniosły badania nad poziomem niepokoju - znaleziono
związek między poziomem niepokoju i chorobami mózgu. Może być tak,
że skłonność do pesymizmu, niepokoju i tych właśnie chorób jest wspólna
z jakimś powszechnym czynnikiem ryzyka genem lub składnikiem chemicznym
mózgu.
Inną możliwością jest jak wiadomo to, że pesymistyczne nastawienie
prowadzi do niepokoju, który może zakłócać poziom hormonów odpowiedzialnych
za stres lub w inny sposób niszczyć system endokrynologiczny i nerwowy
organizmu. Uruchamiałoby to kaskadę zdarzeń, która powoduje zmiany
w mózgu i kończy się chorobą Parkinsona lub demencją.
Pesymista może cierpieć bardziej od stresu niż optymista. Psycholodzy
definiują pesymistów jako ludzi, którzy mają skłonność do oczekiwania
najlepszego; pesymiści tymczasem przypuszczają, że najgorsze jeszcze
nie nadeszło. Jakaś kombinacja doświadczeń z dzieciństwa i genetyki
może konstruować tego typu filtry przez które później postrzegamy większość
zdarzeń.
Negatywne nastawienie jest w dwojaki sposób szkodliwe dla pesymistów.
Po pierwsze ich interpretacja zdarzeń jest bardziej stresująca. McGregor
opisuje scenę, gdzie przyjaciółka spóźnia się na randkę przy obiedzie.
Optymista może myśleć: O jak dobrze, mam moment na złapanie oddechu.
Ale pesymista może utknąć: zapomniała? Może miała jakiś wypadek? Czy
ona myśli, że mój czas nie jest równie cenny jak jej?
Po drugie, kiedy pesymista na swojej drodze natyka się na sytuację
stresującą nie radzi sobie z nią równie dobrze, jak optymista, który
postrzega stres jako wyzwanie i wychodzi mu naprzeciw. Pesymista czuje
się prześladowany i poddaje się, więc stres u niego narasta.
Istnieje ogromna ilość dowodów na to, że chroniczny stres jest szkodliwy
dla organizmu. Osłabia system immunologiczny, przyczynia się do podwyższonego
ciśnienia krwi, migren, kiepskiego snu, problemów żołądkowych, a nawet
pęknięć skóry. Badania przeprowadzone w Klinice Mayo wskazały, że istnieje
spore prawdopodobieństwo przedwczesnej śmierci pesymistów.
Istnieją jednak ograniczenia dla potęgi myślenia pozytywnego.
W badaniach z ostatniego roku opublikowanych czasopiśmie Cancer, Australijscy
badacze prześledzili 179 pacjentów chorych na raka płuc i odkryli,
że optymiści nie żyli dłużej niż pesymiści. Pracujący tam dr McGregor
twierdzi, że mówienie ludziom, żeby pozytywne myśleli może nie być
szczególnie skuteczną metodą walki z rakiem, ale zredukowanie niepokoju
wynikającego z negatywnego myślenia może nią być.
Efekt, jaki stres wywołuje w organizmie jest tak duży, że może być
kluczem do rozwoju skutecznej odpowiedzi systemu immunologicznego ciała
na szczepionkę przeciwko rakowi piersi, kiedy ta zostanie wynaleziona.
Pytanie brzmi czy zmniejszenie stresu uaktywni system immunologiczny
na tyle, żeby uczynić szczepionkę bardziej skuteczną. To jest ważna
sprawa dla naukowców pracujących nad rozwojem eksperymentalnej szczepionki
na raka ponieważ wiele z kobiet, które będą kandydatkami do takiej
terapii będzie prawdopodobnie w dużym stresie.
Bazując na wcześniejszych badaniach McGregor podejrzewa, że sam fakt
uczestniczenia w terapii może podwyższyć niektórym z kobiet wyniki
na skali optymizmu. Ale nie musisz być optymistą, żeby twój organizm
mógł doświadczyć korzyści obniżenia poziomu niepokoju.
Julie Norem, professor psychologii w Wellesley College, myśli, że
marnowaniem czasu jest podejmowanie prób zmiany pesymistów w optymistów.
Zgodniej z jej zdaniem pod względem psychologicznym z pesymistami nie
dzieje się nic złego. W rzeczywistości mają nawet pewne pozytywne cechy.
Według niektórych robią lepsze komedie. Nigdy nie oczekują, że wygrają
więc jest mniej prawdopodobne, że będą uprawiać nałogowo hazard. A
niektóre badania przeprowadzone w domach opieki nawet potwierdzają
obserwacje, że im bardziej kłótliwy jesteś, tym dłużej żyjesz. Albo
przynajmniej tak się to postrzega.
Norem, autor "Potęgi negatywnego myślenia", badała jak
odnoszący sukcesy pesymiści radzą sobie ze stresem i odkryła, że jest
coś pomocnego w ich podejściu do życia. Nazwała to defensywnym pesymizmem",
co oznacza, że psychicznie przygotowują się oni na możliwie najgorszy
ze scenariuszy. Z zewnątrz może to wyglądać jak mania prześladowcza,
ale w rzeczywistości oni zmieniają swój niepokój w działanie, które
pomaga im uniknąć problemów.
Kiedy, na przykład, pesymistka odkryje, że musi publicznie przemawiać,
może pomyśleć: to będzie katastrofa. Potknę się na drodze na podium,
upuszczę moje notatki i ktoś w grupie zada mi pytanie na które nie
będą potrafiła odpowiedzieć.
Defensywna pesymistka robi dobry użytek z niepokoju, przygotowując
się przez rezygnację z założenia wysokich obcasów, spięcie notatek
i poproszenie kolegów o przeprowadzenie burzy mózgów z pytaniami, które
może zadać grupa.
Norem przeprowadzając serię eksperymentów, poprosiła kolegów o wykonanie
zadań polegających na rozwiązaniu problemów matematycznych i rzucaniu
strzałkami. Ćwiczyła przy tym pesymistów w strategiach optymistów takich,
jak relaksacja mięśni i pozytywna wyobraźnia. Odkryła, że kiedy odbierze
się im ich przejmowanie się, nie działają równie skutecznie. Nie byli
wystarczająco przygotowani i czuli się bardziej zestresowani.
"Jeśli jesteś pesymistą, próba myślenia jak optymista jest jak
wkładanie niedopasowanego ubrania na siebie. Jest ci niewygodnie i
stajesz się jeszcze bardziej niespokojny" twierdzi.
Bardziej istotne niż dążenie
do radosnego usposobienia, twierdzi jest działanie w sposób, który
jest komfortowy. A dla pesymisty może to
oznaczać wymyślanie katastrofalnych scenariuszy. Czy to będzie mieć
korzyści zdrowotne nie wiadomo. Ale to wykracza poza temat, jako że,
zgodnie z Norem "nigdy w historii świata powiedzenie komuś 'bądź
weselszy' jakoś jeszcze nie pomogło."
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
streszczenie artykułu, który ukazał się
w The Seattle Times 13. 05.2005. Distributed by Knight Ridder/Tribune
News Service.