artykuły

  - o pewnych frytkach

   - prawda o soi

   - cukier krzepi

   - słodziki

   - optymizm/pesymizm

   - po aspartamie

   - szkodliwe zboża

   - wszystkie artykuły

 
Nawet myszy nie chcą tego jeść  

  HOME

 

Czego? Genetycznie modyfikowanej żywności

Wziąwszy pod uwagę to, że rząd i przemysłowcy ponieśli porażkę w przedstawieniu wyników stosownych badań potwierdzających bezpieczeństwo modyfikowanego genetycznie zboża i pozostałej Frenkenżywności , młody naukowiec holenderski Hinze Hogerdoorn, zdecydował się ostatnio wziąć sprawę we własne ręce.

Dr Mae Wan-Ho, brytyjski genetyk i znany na świecie krytyk biotechnologii na swojej stronie internetowej. www.i-sis.org we wrześniu 2001 podał do wiadomości rezultaty prostego, ale znaczącego eksperymentu polegającego na karmieniu zwierząt. Oto fragmenty sprawozdania dra Ho.

W stodole nawiedzanej przez myszy Holenderski farmer zostawił dwie kupki kukurydzy. Jedna kupka była z ziarnem GM (genetycznie modyfikowanym), a druga nie. Kupka z ziarnem GM pozostała nietknięta, natomiast druga zastała całkowicie zjedzona. Niewiarygone!

Hinze nie mógł znaleźć ani jednego raportu naukowego opisującego przeprowadzone testy na zwierzętach mające na celu zbadanie preferencji w wyborze pożywienia GM/nie-GM. Poszerzając obszar swoich poszukiwań Hinze natknął się na raport zakładów zajmujących się rozwojem żywności GM. Wszystkie zaprzeczały jej szkodliwości.

Natknął się jednak również na niezależnych badaczy, którzy donosili o negatywnych skutkach. Wśród nich znajdował się dr Arpad Pusztai, który odkrył, że u szczurów ziemniaki GM uszkadzają nerki, grasicę, śledzionę i jelita.

Hinze początkowo poczuł się zbity z tropu ponieważ żeby przeprowadzić eksperymenty na zwierzętach potrzebowałby przebić się przez uciążliwą biurokrację. Jednakowoż udało mu się na wydziale badań nad gadami uratować 30 sześciotygodniowych mysich samic, którymi karmiono węże.

Hinze podawał im jedzenie podstawowe wraz ze zbożem i soją GM i nie-GM. W ten sposób, bez zagładzania zwierząt mógł zobaczyć i porównać ich preferencje w wyborze.

Użyto dużych klatek, więc myszy miały mnóstwo miejsca na poruszanie się. Na samym początku, zanim je do nich włożono, wszystkie zostały zwarzone. Przez jakiś czas myszy nie jadły, ale co zadziwiające, natychmiast potem pokazały zdecydowanie, że wolą zboże i soję nie-GM.

Przez następne dziewięć miesięcy Hinze nadal podawał im kawałki soi i kukurydzy zarówno zmodyfikowanej jak i niezmodyfikowanej genetycznie. Myszy nie poddawane żadnej presji zjadły 61% nie-GM i 39% GM.

W celu sprawdzenia, jaki to wywarło wpływ na ich zdrowie, w kolejnym eksperymencie Hinze testował żywność GM. Przez następne 10 dni notował ilość podawanej żywności, którą obie grupy zjadały w trakcie dnia oraz zważył myszy w połowie i na koniec eksperymentu.

Grupa karmiona GM jadła więcej, prawdopodobnie dlatego, że była troszeczkę cięższa od przeciętnej, ale za to mniej przytyła. Na końcu nawet straciła na wadze. W przeciwieństwie do niej grupa karmiona niezmodyfikowanym pożywieniem jadła mniej i przybierała więcej na wadze aż do końca eksperymentu. Wyniki były statystycznie znaczące.

N były to jedyne zaobserwowane różnice. Różnice zauważono również w zachowaniu. Myszy karmione żywnością GM "zdawały się mniej aktywne".

Najbardziej uderzająca różnica została odnotowana, kiedy myszy były ważone na koniec eksperymentu. Myszy karmione jedzeniem GM były bardziej od pozostałych zestresowane.

"Wiele biegało dookoła koszyka grzebiąc desperacko w trocinach, a nawet skacząc gorączkowo na boki. Czegoś takiego nigdy wcześniej nie widziałem." W oczywisty sposób były bardziej nerwowe od mysz z drugiej klatki. "Dla mnie był to najbardziej przekonujący dowód, że żywność GM nie jest całkiem normalna".

Innym 'interesującym skutkiem' było to, że na końcu eksperymentu jedna z myszy karmiona GM zdechła. Hize wyciągnął wniosek "na koniec muszę przyznać, że eksperyment w żaden sposób nie uspokoił moich wątpliwości odnośnie zmienionej genetycznie żywności".

Frankzboże czy pestycydy: wybierz truciznę dla siebie

Ryzyko związane z genetycznie tworzonym zbożem i innym produktami GM, jest przerażające. Nawet jeśli powszechny opór będzie jutro w stanie wyprzeć z rynku zmodyfikowane ziarno, nadal pozostaniemy z wysoce toksycznym, nasączonym chemią, przemysłowym systemem produkcji zboża, który wyjaławia glebę, zatruwa zasoby wodne i szybko obraca rodzinne gospodarstwa i zamieszkujących tam ludzi w zagrożone gatunki.

Nawet bez frankenupraw, nadal będziemy stać w obliczu wymykającego się spod kontroli procesu globalizacji, który zmusza tysiące rolników do opuszczenia swojej ziemi, a zdesperowanych chłopów do karczowania lasów. W procesie tym setki tysięcy hektarów ze swoją różnorodnością roślinną, mikroorganizmami i zwierzętami zostaje doprowadzonych do wyginięcia.

Uprawa zboża oparta na produktach Syngenty (Syngenta Crop Protection - Środki ochrony roślin - jest wiodącą światową firmą działającą w branży rolnej. przyp. tłum.), jest tak samo przerażająca, jak jej alternatywa w postaci frankenzboża. Syngenta zarabia na sprzedaży rolnikom zarówno odmiany zboża typu Bt, jak i nawozów sztucznych oraz niezwykle toksycznego środka chwastobójczego o nazwie Atrazine - znanego kancerogenu.

Niefortunnie Altrazine nie tylko zabija chwasty, ale kończy również jako niebezpieczny składnik mięsa i nabiału, jeśli pochodzą one od zwierząt spożywających ziarno spryskane nim.

Co jest bardziej niebezpieczne - jedzenie ziarna Bt, karmienie się pestycydami obecnymi w twoim Big Macu, czy zjadanie nieorganicznych produktów nabiałowych?

Podobnie Monsanto jest firmą zajmującą się sprzedażą toksycznych pestycydów i herbicydów wszystkim chętnym począwszy od rolników uprawiających rośliny GM, czy hybrydy nie-GM, a skończywszy na tych, co chcą opryskać Roundupem uprawy narkotyków w Kolumbii, czy mieszkańcach przedmieść starających się mieć nieskazitelnie zielone trawniki.

Po stu latach trucia ludzi substancjami takimi jak PBC (polichlorowane bifenyle) i czynnik pomaranczowy (Agent Orange) Monsato twierdzi, ze ich ostatnie toksyczne chemikalia takie, jak Roundup, czy Roundup Ready są całkowicie bezpieczne. (Artykuł po polsku na temat Roundupa ukazał się na stronie Polskiego Stowarzyszenia Chrześcijańskich Przedsiębiorców przyp. tłum.)

Czy pownniśmy im wierzyć?

A co z Cargillem? Są szczęśliwi sprzedając swoje chemiczne nawozy azotowe (które również kończą w wodzie pitnej) rolnikom, niezależnie od tego czy uprawiają oni genetycznie zmodyfikowane frankenrośliny, czy jedynie konwencjonalne przemysłowe hybrydy.

Rozwiązaniem jest kupowanie i spożywanie organicznej żywności. Kupowanie jej od miejscowych rolników i czy krajowych zakładów, a nie od międzynarodowych korporacji.

Meksykanie mogą chronić swoje zdrowie i zachować bioróżnorodność przez bojkotowanie modyfikowanej genetycznie puszkowanej kukurydzy i kupowanie organicznej kukurydzy produkowanej przez rolników meksykańskich.

Podobnie amerykański konsument może chronić swoje zdrowie, wodę pitną i przyszłość swoich dzieci przez kupowanie organicznej żywności wytworzonej lokalnie.

Na szczęście właśnie to robi coraz więcej ludzi, nie tylko w USA, ale na całym świecie.

30 milionów Amerykanów kupuje obecnie organiczną żywność i ilość ta ciągle wzrasta.

cały artykuł w wersji ang. znajduje się tutaj

 

Ciekawe linki:

http://icppc.pl/pl/gmo/index.php?id=151

Copyright 2008 Adrian Bakalarz. All Rights Reserved